Menu

Wolny Murarz

Edward Mróz

Tajemnica żywności organicznej

inz.mruwnica

Chodzi o to, że rynek (producenci) są w stanie dostarczyć ci każdy produkt zgodnie ze specyfikacją. I jest to problem jeżeli nie jesteś genialnym ekspertem, a w konfrontacji z ich multibiliardową maszynerią, prawie nikt nie jest. A działa to tak: chcesz powiedzmy kupić deskę. Zagrajmy w taką grę, że nie możesz powiedzieć "deska", tylko musisz wyspecyfikować cechy produktu. Mówisz, że ma to być prostokątny przedmiot, w takie prążki, sztywny, ale lekki, o żywicznym zapachu i żeby łatwo wbijało się w niego gwoździe. Rynek mieli twoje zapytanie i dostajesz jakiś syntetyczny nasączany aromatem paździerz. To z miejsca budzi irytację, bo ty przecież chciałeś uczciwą DESKĘ, masz prawo czuć się oszukany. Ale ponieważ nie jesteś genialnym ekspertem nie potrafisz "dospecyfikować" nic więcej poza tym, że chcesz AUTENTYCZNOŚCI.

Niestety, żądanie czegoś tak abstrakcyjnego jak "autentyczność" wydaje się bardzo irracjonalne, bo racjonalizm rynku mówi: jeżeli ci o coś chodzi to powiedz o co, a my ci to dostarczymy. Brzmi świetnie, ale nie uwzględnia takiego efektu, nazwijmy go "wiedzy niewerbalnej". W pewien sposób wiesz różne rzeczy o desce, których nie potrafisz opowiedzieć. Na przykład chcesz też, żeby w odpowiedni sposób się łamała i były takie ładne drzazgi przy rozłupywaniu, ale ponieważ nie jesteś ekspertem od mechaniki pękania, to nie umiesz tego zażądać wprost. A nawet jeżeli jesteś to tylko przesuwa granicę problemu, bo zawsze są jakieś cechy produktów, które bardziej czujesz na języku niż wiesz czym są.

Jedzenie organiczne (naturalne, wolnowybiegowe, niepryskane, nieprzemysłowe, bez chemii itp. itd.) to nic innego jak żywność autentyczna, niepaździerzowa. Taka jakiej chciałbyś dla siebie i swoich dzieci, jeśli nie jesteś chemikiem i jedyne co masz to dobre intencje. W założeniu, bo rynek wszystko wchłonie i momentalnie zrobił z organiczności kolejną cechę, której możesz sobie zażądać dopłacając. To taka przemysłowa produkcja autentyczności: powiedz czego chcesz, a dostarczymy ci idealną drwinę z twoich potrzeb. Potrzeba autentyczności, choć ma wspomniane akapit wyżej "racjonalne jądro", jest dalej irracjonalna. Tu rodzi się śmieszność holistycznych bzdur i eko-mambo-dżambo. I tu też tkwi nieskuteczność walki z nimi na fakty i specyfikacje chemiczno-statystyczne.

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • ramone.alcin

    Organiczna zywnosc to nie bzdura.

    www.theguardian.com/environment/2014/jul/11/organic-food-more-antioxidants-study

    "The team, led by Prof Carlo Leifert at Newcastle University, concludes that there are "statistically significant, meaningful" differences, with a range of antioxidants being "substantially higher" between 19% and 69% in organic food. It is the first study to demonstrate clear and wide-ranging differences between organic and conventional fruits, vegetables and cereals."

    Bardzo istotny jest rowniez fakt, ze standardy "organicznosci" Soil Association stawiaja wyzsze wymagania wobec warunkow zycia zwierzat hodowanych na zywnosc: www.soilassociation.org/whatisorganic/organicanimals
    Zywnosc organiczna = mniej cierpienia zwierzat

  • Gość: [softmatsg] *.kappa244.maxonline.com.sg

    @inzmru no nie wiem, ja takiego platonicznego podejscia do zywnosci nie mam wiec w autentycznosc po prostu nie wierze. Niektore organiczne produkty sa po prostu smieszne. Tu gdzies widzialem organiczny karmel.

    Nie chce mi sie do Guardiana.

    (Powinna byc taka zasada zachownia energii w produktach. Na przyklad jablka organiczne by i mogly miec wiecej jakichs przeciwutleniaczy (na chuj?) ale kosztem cukru). Po pierwsze, to wydaje sie oczywiste, ze zywnosc produkowana w roznych warunkach moze miec rozne wlasciwosci odzywcze. Po secundo to czy te roznice przypadkiem nie sa tego samego rzedu pomiedzy jablkami produkowanymi w roznych regionach swiata?

  • ramone.alcin

    @ Po secundo to czy te roznice przypadkiem nie sa tego samego rzedu pomiedzy jablkami produkowanymi w roznych regionach swiata?

    Wiesz co znaczy "statistically significant"?

  • Gość: [softmatsg] *.kappa244.maxonline.com.sg

    Jaki p value sobie dobrali taki significant wynik maja. (w tej meta-analizie jest dosyc slabe p<0.05). Zatrzymalem sie na chwile na "meaningful" no bo po co w'ogle wspominac po przecinku że, nie? Warzywa zaliczaja fejla z przeciwutleniaczami nawet przy p<0.1.

    "A further criticism is that the differences seen may result from different climate, soil types and crop varieties, and not from organic farming, though the researchers argue that combining many studies should average out these other differences."

    Dane pochodza z dziesieciu europejskich krajow, i z czterech. Co ciekawe to nie ma zadnego kraju z kontynentalnej i Pld. Wsch. Azji.

  • ramone.alcin

    Z tego ja wiem o standardach higieny w np. Chinach, to chyba nie warto sprawdzac?

  • dhill

    Może w takim razie warto spróbować założyć firmę-ogródek w stworzonej przez siebie rzeczywistości prawnej i zmierzyć się z tym problemem? Może wtedy przejdzie nam zamiar napuszczania gangsterów z urzędu skarbowego na panią ze wsi, która nikogo nie krzywdzi sprzedając swoje autentyczne pomidorki na rogu? Może trzeba przynajmniej raz na jakiś czas wychylić nosa spoza monitora i poświęcić ten czas na wyszukanie tego stoiska z autentycznymi pomidorkami?

© Wolny Murarz
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci