Menu

Wolny Murarz

Edward Mróz

Edward Mróz, reboot

inz.mruwnica

Miałem dziś napisać swoje bio. "Swoje" czyli nie Iksa Igreka posiadającego dowód osobisty i PESEL, ale Edwarda Mroza - postaci stworzonej lata temu na potrzeby gadania głupot w internecie. Pierwotnie Edward miał na nazwisko inaczej, ale zmieniłem je po skasowaniu konta przez Zuckerberga. To pierwsze było zbyt oczywiście bekowe, przybrałem więc takie typowe, które wygląda wiarygodnie.

Zawsze byłem i ciągle jestem, zadowolony z tej mistyfikacji. Przede wszystkim dlatego, że Iks Igrek jest zbyt charakterystycznym nazwiskiem, żeby nim tak sobie machać w internecie. Zaczęło się od tego, że gdy w okolicach 1997 zakładaliśmy sobie z kolegami konta na Onecie, to kolega Andrzej podłapał jakąś paranoję na temat prywatności w sieci. A cała reszta koleżeństwa za jego radą wpisywała w pola formularzy zmyślone imiona i zmyślone nazwiska. Wtedy to chyba zresztą była norma, ale trudno mi to ocenić. Po latach zrozumiałem, że Andrzej miał rację. Teraz kiedy wpisuję Iks Igrek w gugla wyskakują wyłącznie moje zawodowe kontakty, zdjęcia na których mnie nie ma i jedno jedyne na którym jestem, ale nie poznają mnie na nim siedzący obok na kanapie ludzie. Oczywiście Zuckerberg może w każdej chwili skasować konto Edwarda, co nie jest dla mnie wielkim problemem - i tak nie mogę przedstawić mu skanu dowodu osobistego, więc nie będę miał dylematu czy to robić - po prostu założę kolejne konto. Albo i nie. To jednak nieważne.

Napisanie śmiusznego bio Edwarda Mroza było bardzo proste. Redaktor Prowadzący poprosił jednak, żeby je "osuszyć". I tu zacząłem się zastanawiać. Co ja właściwie robię, czego dokonałem, dokąd zmierzam? To znaczy nie ja - Edward Mróz. Najpierw komentowałem, potem blogowałem tu, potem gdzie indziej, bo myślałem, że tam będzie wygodniej bo będę wrzucał krótkie notki. W końcu zacząłem wrzucać długie i mi się znudziło tak samo jak tutaj. A na koniec, kiedy zacząłem wrzucać na Facebooka wszystko na public (no problem - robi to Edzio) to zjadło mnie to diabelskie soszylmedium całkowicie. Chcę coś pokazać ludziom - pokazuję i zapominam.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że tak porzucając blogi marnuję markę, którą mógłbym mieć. Śmieszyło mnie to wtedy i śmieszy mnie to teraz. No ale żeby jednak nie móc napisać suchego bio bez beki, chociaż siedzi się w internecie 15 lat? Bo prawda jest taka, że jestem teraz fejsbukowym komcionautą. To tak jakbym napisał, że mam dostęp do internetu. A powód jest tego taki, że nigdy nie traktowałem i nie traktuję tego co wypisuję w internecie poważnie i w końcu stoczyłem się do najniższej formy bytu - profilu na fejsie.

Ja, Edward Mróz.

© Wolny Murarz
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci