Blog > Komentarze do wpisu

Magda Robakoska poszła na studia

Nie mam w zwyczaju wrzucać w bloga kopypasty, jak to robią niektórzy, ale nie mogę się powstrzymać... (To jest pełny tekst, nic nie uciąłem.)

więc niestety ale mogę tylko wzgardzić twoim tokiem myślenia, wybrałam jedną z największych prywatnych w Polsce i trochę inaczej postępuję niż ty, dzięki temu, że płacę, chwytam się wszystkiego, co uczelnia oferuje a jest tego sporo, praktyki, staże, certyfikaty, kursy, jestem dopiero na drugim roku a wiedzy oraz umiejętności praktycznych posiadam więcej niż niejeden magister, a co do stwierdzenia, że są to ci, którzy nie dostali się na państwowe - heh, śmieszny jesteś, ze swoimi wynikami mogłem śmiało studiować na UJocie czy też innej prężnej państwówce, ale po co? żeby traktowali mnie jak śmiecia, olewali, przechodzili obok mnie a to tylko dla papierka, że państwowa szkoła lepsza? skąd ty gościu masz wiedzę, co preferują pracodawcy, jeśli każdego, kogo znam po swojej uczelni ma świetną pracę za kosmiczne jak na polskie warunki pieniądze i dodatkowym atutem za przyjęciem ich do pracy była właśnie ta prywatna uczelnia, która dzięki rozwiniętej sieci umów umożliwiała stanowiska nie tylko w Polsce, ale i za granicą, tak płacę i wymagam, ale tego, że ta uczelnia czegoś mi da, nie płacę za oceny tylko za możliwości i fachową obsługę, jak w USA - nauka jest towarem, za który trzeba zapłacić, to typowo konserwatywne polskie myślenie rodem z PRL, że to co państwowe jest lepsze a to co prywatne jest bee, pracodawcy już doskonale wiedzą że prywaty oferują więcej możliwości, owszem, są i ci, którzy idą tylko dla papierka i chcą dobre oceny za kasę, ale podkreślam - jest to tylko na MAŁYCH prywatnych uczelniach, które muszą zabiegać o studentów, u mnie na uczelni jest to nie do pomyślenia, standard nauczania miażdzy i to dosłownie zupełnie przestarzały system oferowany na uczelniach państwowych, a wystarczy chyba tylko dodać, że rektor tej uczelni to najważniejsza osoba w Polsce jeśli chodzi o prywatną edukację oraz stały gość gabinetu prezydenta oraz premiera... nie dajcie się zwieść gadaniem ludzi tylko sprawdźcie sami - prywatna edukacja to przyszłość, a ile ludzi pozostaje w murach uczelni dłużej jako jej pracownik? na prywatnych są setki biur które potrzebują ludzi do pracy...

~taka jedna
Źródło

Wiem, wiem... głupi jak komentarz na Onecie. Nie dlatego go przeklejam bo jest głupi. Zachwyca mnie fraza, spójność formy i treści, strumień podświadomości (jedno zdanie!). To jest wielkie!

Przyswajam sobie właśnie "Wojnę polsko-ruską" (jestem zwierzęciem mitycznym, które widziało film przed przeczytaniem książki i muszę powiedzieć, że w takiej wersji saute Żuławski też delivers) i na myśl przychodzi mi tylko jedno:

To ci jedno powiem, jakkolwiek bądź staje się dla mnie życie koszmarem u twego boku, to uczucie wygasło we mnie już wczoraj i powiem ci, że patrzyłam wtedy na Lewego, że on na pewno jest od ciebie lepszy, czulszy, że gdy z nim byłam, cały świat wydawał mi się przepełniony głębokością, cierpieniem, ale poprzez właśnie taki egzystencjalistyczny nurt w jego zachowaniu ja czułam, że o co chodzi w życiu, to właśnie o mądrość, czytelnictwo, obsługę komputera. Że roztacza się przede mną przyszłość zmechanizowana, skomputeryzowana, nauczenie się podstaw ksera, nauczenie się podstaw angielskiego, wyjazdy zagraniczne.
poniedziałek, 11 stycznia 2010, inz.mruwnica
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Silnienie z pattern recognition
l Że Dukaj nie dostał to chuj i świecka tradycja , ale tym razem nie będę czytał tego co wygrał , bo nie będę czytał kolesi noszących flanelę na rozdaniu nagród w telewizji, ale że nie dali Kulce to granda, oszustwo . A filmom to tak się zasapali i ... »
Wysłany 2010/01/14 00:00:49
Komentarze
2010/01/11 09:29:30
Ostatnio słyszałem jak Jacek Dehnel promował mema, że Masłowska to się "językiem dresiarzy" posługiwała. W nieco mniej drastycznej wersji - "oczywiście nie jest to do końca prawda, bo prawdziwi dresiarze w ten sposób nie mówią, ale wymyśliła od nowa własny język dresiarski", noż krajst! Jak można nie zrozumieć metafory "inteligent-to-mentalny-dresiarz", gdy życie dostarcza takich przykładów, jak w notce?
-
2010/01/11 09:54:37
Mem o dresiarskości W p-r to jest dobry mem, bo jest dobry i tani. Dobry w sensie, że łatwo się propaguje, ale to kompletna bzdura. To co jest w tej książce najlepsze to te podsłuchane plastykowe frazy jak na przykład te absolutnie genialne "nauczenie się podstaw ksera" i ciągi monologiczne. Dres nie jest zdolny ani do jednego ani do drugiego. Chodził nawet taki dowcip (pane pomyłujte, widziałem na joemonsterze), że dres wystarczy jak skroi 10 komórek, ustawi nazwy w książce telefonicznej na odpowiednie 10 zwrotów i puszczając sygnały do ziomów będzie się mógł w pełni komunikować i to za darmo (oczywiście zwroty były podane). To by było dresiarskie.
-
2010/01/11 10:02:20
@To by było dresiarskie.

Albo może "jak młody intlygięt wyobraża sobie dresa".

Also: zdaje się, że słowo "dresiarz" ma trochę 2 znaczenia - "członek subkultury dresiarzy" i "cham i głupek". No i na to drugie znaczenie bohaterowie "Wojny" się łapią.
-
2010/01/11 10:09:10
Ach no i never underestimate the power of denial. Ja czytając/oglądając "Wojnę" byłem like "oddawaj mi język co robisz z moim językiem niszczysz mój język aaa nie mogę mówić mówię Masłoską", ale pewnie przyjemniej i łatwiej jest się pośmiać z dresiarzy, niż z samego siebie.
-
2010/01/11 10:12:34
@Chodził nawet taki dowcip (pane pomyłujte, widziałem na joemonsterze)

Oni go z usenetu ukradli.
-
2010/01/11 10:17:16
@: Albo może "jak młody intlygięt wyobraża sobie dresa".

Nie wyobraża, tylko słyszał w tramwaju. Oni się nie krępują.

@: "mówię Masłoską"

Serio? Ja słyszę jak telewizor mówi Masłoską, ale sam jakoś nie bardzo.

@: Oni go * ukradli.

Duh!
-
2010/01/11 10:27:29
@sam jakoś nie bardzo

Ja teraz też już nie, ale doskonale pamiętam, że po filmie odjęło mi prawie całkiem mowę na kilka godzin. Co próbowałem powiedzieć, słyszałem Silnego i milkłem w wstydzie.
-
2010/01/11 11:46:24
A ja bym chciał powiedzieć coś Silnym i nie umim :-(
-
2010/01/11 14:43:22
@A ja bym chciał powiedzieć coś Silnym i nie umim :-(
Zacznij od "ty mieszkasz w piwnicy"?
-
2010/01/11 15:04:40
@mówienie Silnym
IMO żeby nim mówić należy zapodać sobie coś z menu LV Parano,a następnie spokojnie+rzeczowo opisywać percepowaną rzeczywistość. Zresztą część chemii jest wspólna tu i tu.
-
2010/01/13 00:44:48
Prawdziwa dresiarska mowa nie będzie dla was atrakcyjna, bo dresiarstwo to tak naprawdę prymitywizm, agresja i bezmyślność. Zostaje wam tylko fascynacja pseudo-dresiarstwem, mitem dresa. Macie ten mit, jak pokolenie Tytusa Chałubińskiego miało mit zbójnika.
-
2010/01/13 04:01:44
@: IMO żeby nim mówić należy zapodać sobie coś z menu LV Parano

Samą tematykę to bym wykrzesał, ale frazy nie odtworzę.

@królik:

Ale coś sobie uwidziałeś chyba. Przecież właśnie o tym gadamy, że "Wojna..." nie jest pisana językiem dresów, tylko lumpeninteligencji pokroju studentów Wyższej Szkoły Tego i Owego; że prawdziwy język dresów jest prymitywny, bo składa się z prostych i nudnych 10 komunikatów. I to Ty masz mit, że mamy mit dresa. To bardzo popularny mit.
-
2010/01/14 23:06:27
Tak na marginesie tej biurowej klasy średniej, co się podrukuje u mnie w wątku o techniawie, to zauważę obwiesiowo, że język dresa to jest język dresa do drugiego dresa; inaczej mówi do matki itp.

Pytanie brzmi: w jakim języku *myśli* dres?
-
2010/01/15 16:29:15
@inz.mruwnica

A czytales moze Pawia Krolowej albo ktoras ze sztuk teatralnych Maslowskiej? Sa to rzeczy ze wszech miar godne polecenia.

@mrwisniewski
"zauważę obwiesiowo, że język dresa to jest język dresa do drugiego dresa; inaczej mówi do matki itp.

Pytanie brzmi: w jakim języku *myśli* dres?"

zauważę obwiesiowo, że język Kaczynskiego to jest język Kaczynskiego do drugiego Kaczynskiego; inaczej mówi do matki itp.

Pytanie brzmi: w jakim języku *myśli* Kaczynski?

zauważę obwiesiowo, że język pszczoly to jest język pszczoly do drugiej pszczoly; inaczej mówi do krolowej-matki itp.

Pytanie brzmi: w jakim języku *myśli* pszczola?
-
2010/01/15 19:18:05
@Tak na marginesie tej biurowej klasy średniej, co się podrukuje u mnie w wątku o techniawie, to zauważę obwiesiowo, że język dresa to jest język dresa do drugiego dresa; inaczej mówi do matki itp.

Ja bym to stopniował: dres do dresa powiedzmy 100% potęgi dresiarskiej mocy, do cudzego ojca 50%, do cudzej matki 30%, do swojej 10%.

@Pytanie brzmi: w jakim języku *myśli* dres?
IMO nie myśli, a jeśli już myśli, to głośno mówi do siebie - jak do dresa
-
2010/01/16 12:22:05
Dzieci dzieci, czy któreś z was miało wogle jakiś kontakt z dresami poza podsłuchaniem w tramwaju lub zostaniem ojebanym?
-
2010/01/16 15:03:16
@Dzieci dzieci, czy któreś z was miało wogle jakiś kontakt z dresami
Ja mam oldskulową bluzę dresową Superdry, z którą mam często bliski kontakt - o to chodziło? Bo w rodzinie to dresów nie mam (wprawdzie kuzyn mechanik trochę wygląda, ale ma łagodne usposobienie, za to w kontakcie z grupą nowohuckich dresów prawie zginął).
-
2010/01/16 21:58:43
@mrw

"zauważę obwiesiowo, że język dresa to jest język dresa do drugiego dresa; inaczej mówi do matki itp. "

Do drugiego dresa nie powie "ty stara k...".
-
2010/01/17 00:06:45
Proponuję, by poszukać w Internecie jakiegoś autentycznego dresa i się z nim skonsultować. ;)
-
2010/01/18 17:26:19
@inz.

Zlekcewazyles moje pytanie :(
-
2010/01/19 22:21:43
@inz.mruwnica

Ty milczysz, a ja wyciagne wnioski z Twojego milczenia. Proponuje male cwiczenie.
Wmyslmy sie w umyslowosc czlowieka, ktoremu zadano grzeczne pytanie czy czytal powiesc X. Czlowiek, ktory czytal powiesc X odpowie, ze czytal powiesc X - nie ma on powodow by milczec ani klamac. Czlowiek, ktory nie czytal powiesci X odpowie, ze nie czytal powiesci X albo tchorzliwie bedzie milczal albo sklamie. A teraz wmyslmy sie w umyslowosc pretensjonalnego kretyna.
15. grudnia zeszlego roku na blogu MRW pretensjonalny kretyn postanawia zabrac glos w sprawie Doroty Maslowskiej ("widać, że Masłoska podniosła diament leżący na ulicy", "ona się posługuje tym językiem, a nie ten język posługuje się ją"). Wchodzi on w polemiki na jej temat bez zadnej intelektualnej legitymizacji - "Wojne polsko-ruska..." przeczyta on dopiero miesiac pozniej gdy triumfalnie oznajmi, ze "Przyswajam sobie właśnie "Wojnę polsko-ruską" (jestem zwierzęciem mitycznym, które widziało film przed przeczytaniem książki". (11. stycznia 2010). Juz samo to jest dyskwalifikujace.
Gdy wiec zapytamy go wprost "czy czytales, laskawco, Pawia Krolowej, Dwoje Biednych Rumunow Mowiacych Po Polsku albo Miedzy Nami Dobrze Jest?" tchorzliwym milczeniem bedzie jego odpowiedz. Internet jest miejscem, ktore pozwala bezkarnie rzezic pretensjonalnym kretynom. Niestety, nadal beda oni majaczyc np. o Gombrowiczu nie przeczytawszy Dziennikow Gombrowicza albo o Maslowskiej nie przeczytawszy Maslowskiej.
-
2010/01/22 00:29:27
@: Dzieci dzieci, czy któreś z was miało wogle jakiś kontakt z dresami poza podsłuchaniem w tramwaju lub zostaniem ojebanym?

Czy prawdziwi dresi nie dosypują cukru do spida? No ja nie miałem kontaktu z takimi prawdziwie-prawdziwymi poza tramwajem. Ale nie sądzę, żeby w intymności nagle zaczynali jechać mową wiązaną, więc what's the point of yours?

@: Pytanie brzmi: w jakim języku *myśli* dres?

Nie sądzę, żeby to było sensowne pytanie.
-
2010/01/22 14:04:44
@Nie sądzę, żeby to było sensowne pytanie.

Sensowne, jeśli piszesz pierwszo'rrację dresa.
-
2010/01/22 17:31:02
@Ostatnio słyszałem jak Jacek Dehnel promował mema, że Masłowska to się "językiem dresiarzy" posługiwała.

"Kiedy słyszę, jak w telewizyjnej audycji książkowej pewna literacka nieboga poczciwie paple, że język, jakim pisze Masłowska, słyszymy na co dzień w tramwaju, wzruszam jedynie z politowaniem ramionami i nie chce mi się nawet fundować wątpliwego dowcipu i pytać: jakim to też tramwajem jeździsz niebogo?"

archiwum.polityka.pl/art/martwy-jak-przybyszewski,377125.html
-
2010/01/22 19:07:02
@: Sensowne, jeśli piszesz pierwszo'rrację dresa.

A jak tak to tak, ale wtedy i tak przecież piszesz simulacrum dresa, więc równie dobrze może to być dres masłowski. No i w końcu może myśleć różnie w zależności od sytuacji tak jak różnie mówi. "sposób/język myślenia" to nie musi być przecież constans.